wtorek, 12 lutego 2013

Prolog

Jak zwykle wstałam o 12 i poszłam przejść się po dworze.Dzień był ładny jak na Londyn.Łaziłam po różnych sklepach bez celu widziałam różne stroje ale mimo to mom uwage przykówały luźne rzeczy choć w cale nie ubierałam się luźno.Szwędałam się po różnych nieznanych mi ulicach w nadzieji że poznam kogoś nowego.Bo w Londynie mieszkałam nie zpełna rok i nie znałam tam nikogo oprucz koleżanek z klasy ale były wakacje i wszystkie moje koleżanki wyjechały gdzieś na wakacje więc sama musiałam spędzać czas.Nagle mom uwage przykuły dwie dziewczyny stojące na sierodku chodnika.Uśmiechnełam się i powoli przeszłam obok nich szeptały coś o kolesiu który siedział smutny na mórku 5m.odemnie.Zatrzymałam się oblukałam chłopaka z zamysłem faktycznie był słodki ale nie aż tak żeby dziewczyny musiały sobie onim poplotkować i to jeszcze na sierodku chodnika.Ale on nawet ich nie dostrzegał tylko smutno siedział na tym mórku w ciszy.Aż mi się zrobiło go żal.Po chwili zoriętowałam się że musze głupio wyglądać stoje w końcu na sierodku chodnika przyglądając się jakiemuś gościowi ruszyłam więc w przud wiedziałam że czeka mnie przejście obok niego.Pierwsze moje myśli brzmiały ,,Przejde obok niego obojętnie''ale gdy tylko go mijałam poczułam chęć pogadania z nim.Jak gdyby nic usiadłam na mórku obok niego.Spojrzał na mnie z łzami w oczach.Patrzyłam w ziemie zastanowiają się co powiedzieć....................................................

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz