niedziela, 22 września 2013

Rozdział 7 ,,Kocham cię czasami znaczy więcej niż nam się zdaje''

Wybaczcie miał być tamten rozdział super długi a wyszedł super krótki -.- ale postaram się pisać trochę dusze :) Dobra nie zrzędzę dłużej ale proszę komentujcie bo mi przykro że tak mało komów :/Dziękuje wszystkim za komentarze i życzę miłego czytania !-Ona jest śliczna!-zawołała radośnie.-Skąd go masz?Zastanawiałam się czy jej powiedzieć prawdę...jednak po dłuższych namysłach postanowiłam nie mówić jej że Hope jest od Zayn'a.  Jakoś o 19.00 zeszłam na dół bo ktoś dzwonił do drzwi. Na początku miałam skrytą nadzieje że to Zayn ale się myliłam przed domem stała jakaś dziewczyna. Po jej minie wywnioskowałam że nie jest w humorze.-Hej jestem Waliyha siostra Zayn'a-wyjaśniła spokojnie.Zerknęłam w stronę salonu gdzie moi rodzice rozmawiali i przez chwilę zastanawiałam się czy skapną się że wyszłam. Chwyciłam za pierwszą lepszą bluzę i po cichu wymknęłam się z domu tak by rodzice nie zauważyli mojej nie obecności.-Hej jestem Jessi!-zawołałam radośnie.-Nie obchodzi mnie kim jesteś ale obiecuje że cię zniszczę jeśli zranisz mojego brata-oświadczyła.-Nie wiem jak spowodowałaś że tak cię kocha ale jeśli lecisz na jego forsę to poczujesz smak gniewu siostry-warknęła.-Spokojnie nie lecę na forsę twojego brata.Prawdę mówiąc nie wiedziałam na początku że w ogóle jest sławny- wyjaśniłam.-Kochasz go?-zapytała nagle.Nie umiałam odpowiedzieć na jej pytanie. Zayn sprawiał że ręce zaczynały mi się trząść, serce mocniej biło i że strasznie zaczynałam się stresować ale czy można to nazwać miłością? Opuściłam głowę by nie patrzeć na twarz dziewczyny. Poczułam zimny powiew wiatry i krople spadające na moją głowę ale...deszcz nie pada. Podniosłam wzrok i zobaczyłam zapłakaną twarz dziewczyny.-On tak bardzo cię kocha a ty nawet nie wiesz co do niego czujesz-wyszlochała.-Chciałabym mu pomagać równie mocno jak on mi pomaga lecz nie potrafięPrzytuliłam dziewczynę tak by choć trochę się uspokoiła. Przez dłuższą chwilę płakała mi na ramieniu a kiedy w końcu się trochę uspokoiła otarła łzy i spojrzała mi w oczy.-Wciąż tylko mówi o tobie i nie widzi świata poza tobą-wyszeptała łapiąc mnie za nadgarstek.-Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie!-Mi też na nim zależy-oświadczyłam.Dziewczyna przyglądała mi się przez chwilę jakby chciała zobaczyć czy mówię prawdę. Przytuliłam mnie jeszcze raz na pożegnanie i odeszła. To całe zdarzenie było strasznie dziwne i nie zrozumiałe. Wróciłam do domu i poszłam wziąć dłuuuugą kąpiel w czasie której rozmyślałam o moim Maliku i o jego ślicznych czekoladowych oczach i dużych malinowych ustach. Nie mogłam uwierzyć że chodzę z takim kochany i czułym chłopakiem jak on i miałam w nosie jego sławę. Prawdę mówiąc wolałabym żeby był zwykłym chłopakiem bo jak dla mnie za dużo lasek się na niego gapi. Nagle mnie oświeciło każdy zespół musi jeździć w trasy koncertowe a ja nie wytrzymam bez Zayn'a tak długo. Kiedy znów znalazłam się w swoim pokoju złapałam od razu za telefon i napisałam do Zayn'a smsa o treści ,,Kochanie przepraszam że przeszkadzam o tej porze ale masz może wyznaczoną jakąś trase koncertową?'' Położyłam się na łóżku czekając na smsa od mojego ukochanego. Położyłam na swoim brzuchu Hope która powoli zasypiała. Czekałam i czekałam na wiadomość od Zayn'a ale nie dawał znaku życia. W końcu lekko zmartwiona zadzwoniłam do chłopaka. Po trzech sygnałach włączyła się poczta głosowa. Nie mogłam nic więcej zrobić jak zasnąć.-----------------------------------------------------------------------------------------------------Obudziłam się na jakiejś polanie. Dookoła było pełno kwiatów a chłodny wiatr muskał moją twarz. Spojrzałam za siebie i ujrzałam radosną twarz Malika który przez chwilę przyglądał mi się po czym delikatnie pocałował mnie w usta. Pachniał kwiatami a jego włosy były mokre od rosy. Kiedy oderwaliśmy się od siebie pomógł mi wstać.-Gdzie idziemy?-zapytałam gdy chłopak zaczął mnie prowadzić za sobą.-Zobaczysz-odparł.Szliśmy łąką przez dłuższą chwile po czym mulat ukucnął, zerwał małego niebieskiego kwiatka i włożył mi go we włosy. Przyglądałam mu się lekko zdziwiona ale zadowolona.-Kochasz mnie?-zapytał nagle.Spuściłam wzrok bo nie byłam osobą która mówi ,,kocham cię'' z łatwością nie pewna swych uczuć. Milczałam bo tylko to mogła w tej chwili.-Rozumiem. Kocham cię!-wyszeptał pewny wagi swych słów i tak po prostu zniknął.Nie wiedziałam co się dzieje i czemu chłopak zniknął?------------------------------------------------------------------------------------------------------------Obudziłam się zlana potem. Spojrzałam na zegarek który wskazywał 03.00. Co to było? Przełknęłam gule w gardle i ocierając czoło rozejrzałam się po pokoju. Nagle usłyszałam znaną mi piosenkę i szybko chwyciłam za telefon. Na ekranie pojawił się nie znany mi numer. Postanowiłam odebrać.-Hallo?-Hej z tej strony Waliyha-wyjaśniła przez łzy.-Jestem w szpitalu bo widzisz Zayn miał wypadek i dzwonie bo mnie o to poprosił-Co się stało?!-zapytałam zdezorientowana.-Nic mu nie jest?!-Ma przejść jakiś ciężki zabieg...-przerwała starając się uspokoić.-Proszę przyjedź on naprawdę cię potrzebuje!-Ale ja nie mogę-wyszeptałam.-Rodzice mnie zabiją-Błagam cię-DobrzeWaliyha podała mi adres szpitala a ja sama wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i pospiesznie napisałam w razie czego wiadomość na rodziców ,,Nie martwcie się o mnie. Pojechałam do szpitala do Zayn'a bo miał wypadek w razie czego mam przy sobie telefon'' Pospiesznie wyszłam z domu i zamówiłam TAXI bo nie mogłam liczyć na autobus o tej godzinie. Kiedy znalazłam się na korytarzu w szpitalu ujrzałam zapłakaną Waliyhe. Podbiegłam do niej i przytuliłam by mogła się trochę uspokoić.-Gdzie jest Zayn?-zapytałam wypuszczając ją z uścisku.-W sali numer 208-odparła.-śpiWbiegłam do sali olewając słowa pielęgniarki. Ujrzałam posiniaczoną twarz chłopaka i łzy spłynęły mi po policzkach. Usiadłam na krześle obok jego łóżka i nie pewnie chwyciłam go za rękę. Jego dłoń była lodowata. Nie mogłam powstrzymać łez. W tej samej chwili coś sobie uświadomiłam.-Kocham cię Zayn!-wyszeptałam mocniej ściskając jego dłoń.-Tak bardzo cię kocham!

niedziela, 8 września 2013

Rozdział 6


Macie tu super długi rozdział bo postanowiłam pisać je dłusze i lepsze więc MIŁEGO CZYTANIA !!! Przepraszam że znów długo nie pisałam rozdziałów ale nie miałam czasu. Dziękuje za komentarze !!! Piszcie pod tym rozdziałem czy powinnam dodać jeden rozdział +18?!Z samego rana Zayn odwiózł mnie pod dom. W domu oczywiście czekała na mnie kłótnia z rodzicami no ale nie za bardzo się tym przejęłam za bardzo byłam szczęśliwa by mi ktoś to szczęście mógł zniszczyć. Tata dał mi szlaban na wszystko ale miałam to w nosie i wcale się nie przejęłam bo w końcu nie zabrał mi fona więc mogłam kontaktować się z Zayn'em a to najbardziej mnie teraz interesowało bo w końcu go kocham. Złapałam za telefon i wysłałam smsa do Zayn'a.Ja: ,,dojechałeś już domu?''Zayn: ,,Jeszcze nie ale zaraz będę. Coś się stało?''Ja: ,,Dostałam szlaban na tydzień''Zayn: ,,Nie wytrzymam tyle czasu bez ciebie :(''Ja: ,,Ja bez ciebie też nie wytrzymam ale coś wymyśle obiecuje''Zayn: ,,Skarbie...nie mogę pisać bo wchodzę jeszcze do sklepu''Ja: ,,Okey rozumiem do zobaczenia :*''Zayn: ,,Pa misiu !!! :*''Nie miałam bladego pojęcia co teraz począć ale wiedziałam że muszę działać i za wszelką cenę nie mogę pozwolić tacie na szlaban bo ja tyle nie wytrzymam bez mojego ukochanego. Zeszłam na dół gdzie wciąż siedział mój ojciec z grymasem na twarzy.-Przepraszam za wczoraj ale naprawdę musiałam u niego zostać-wyszeptałam siadając obok ojca.-Jessi nie dam się nabrać nie cofne szlabanu-warkną gniewnie wymachując rękoma.-Proszę tato...-zrobiłam smutną minkę i maślane oczka.-Już nigdy nie zrobię nic równie głupiegoNagle do kuchni wparowała moja mama i spojrzała na mnie z kamiennym wyrazem twarzy.-Czy ten słodki chłopaczek...jak mu tam?-Zayn-odparłam zerkając na ojca.-No właśnie Zayn-otworzyła lodówkę i wyjęła mleko.-Czy ty przypadkiem z nim nie chodzisz?-zapytała upijając łyk mleka.Tata przyglądał mi się w milczeniu i poczułam ciepło na policzkach. Spuściłam wzrok bo dobrze wiedziałam że jak powiem im prawdę oni się mnie uczepią i dadzą mi szlaban do końca życia jednak nie mogę skłamać.-Tak-odparłam po dłuższej chwili ciszy.-To u niego byłam wczoraj i naprawdę przepraszam jeśli się o mnie martwiliście-wstałam i ruszyłam w po schodach na górę.
Rzuciłam się na łóżko w swoim pokoju i mocno przytuliłam małego białego misia. Łzy same lały mi się po policzkach. Usłyszałam krzyki ojca przez co jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Znów mnie nie rozumieją przynajmniej tata. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Szybko chwyciłam telefon i zerknęłam na wyświetlacz. Na ekranie pojawił się numer Zayn'a.-Hallo?-Hej kotku wyjdź na chwilkę na podwórko-poprosił.-Przed drzwiami coś znajdziesz...coś dzięki czemu nie będziesz się nudzić-zachichotał radośnie.Wymknęłam  się z domu tak by ojciec mnie nie zobaczył i przed drzwiami od domu zauważyłam pudło a w nim siedział malutki czarny kotek. Łzy znów napłynęły mi do oczu ale tym razem z radości. Zayn jest taki kochany !!!-Gdzie jesteś?-zapytałam go przez telefon.-Powiem ci ale musze być pewny że mnie nie zabijesz...-Idioto ja mam zamiar rzucić się na ciebie-pisnęłam nie mogąc dłużej powstrzymywać radości.-Pokarz mi się głuptasie !!!-Podejdź do bramy-wyszeptał.Zrobiłam jak kazał i stanęłam przed bramą. Przestraszyłam się kiedy ktoś złapał mnie od tyłu w pasie ale gdy skapnęłam się że to Malik z radością uśmiechnęłam się i rozłączyłam.-Hey skarbie-wyszeptał mi do ucha.-Tęskniłaś?-Bardzo-odparłam lekko całując go w policzek.-Wiesz że jak mój ojciec cię tu spotka to cię zastrzeli?-Teraz wiem-zachichotał.-Przepraszam ale musiałem się z tobą spotkaćJeszcze przez chwilę trzymał mnie w swoich silnych ramionach a kiedy mnie w końcu puścił ucałował moje czoło i wrócił do auta ze smutną minką. Pomachałam mu na pożegnanie i szybko wróciłam do domu ale tym razem z pudłem.
-Co ty tam masz?!-zapytał jeszcze lekko wściekły ojciec.-Kotka-odparłam radośnie.-Błagam nie złość się...znalazłam go w pudle pod domem-skłamałam.-Nie złość się na nią zawsze chciała mieć kota-wyszeptała moja mama.-Ale jeśli nie będziesz się nim opiekowała to oddam go komuś-oświadczyła machając przy tym palcem na znak ostrzeżenia.Radośnie wbiegłam na górę gdzie na łóżku położyłam małego paro miesięcznego kociaczka czarnego umaszczenia. Przez chwilę zastanawiałam się nad imieniem i już po chwili wiedziałam.-Witaj w domu Hope-wyszeptałam pokazując nowego członka rodziny mojej siostrze.